Przez długi czas milczałem na blogu – głównie od momentu ukończenia szkolenia AI_devs. Ten okres „ciszy” był w rzeczywistości czasem intensywnych przemyśleń. Mój pierwszy pomysł na SaaS został zawieszony, ale to wcale nie znaczy, że kończę przygodę ze startupami. Poniżej wyjaśniam, co się działo i dlaczego zdecydowałem się na taki krok.
1. Szkolenie AI_devs dało mi sporo do myślenia
Szkolenie z zakresu sztucznej inteligencji pokazało, że AI nie tylko rozwija się w tempie ekspresowym, ale również ma bezpośredni wpływ na sposób wytwarzania oprogramowania. Okazało się, że tradycyjne kursy „Jak zrobić X w JavaScript?” czy „Jak stworzyć REST API w Node.js?” mogą pomału przechodzić do lamusa. Dzisiaj wystarczy, że karmimy modele AI dokumentacją i mamy dostęp do agentów AI (np. CursorAI), którzy w czasie rzeczywistym pomagają nam pisać i ulepszać kod.
2. Zmiana podejścia do edukacji
Jeżeli można dopytywać się AI o każdy fragment kodu, a ono odpowiada od razu z rozwiązaniem, to kursy krok po kroku tracą rację bytu. Nie oznacza to oczywiście, że nauka podstaw nie jest potrzebna – wciąż warto rozumieć, jak działa programowanie i fundamenty algorytmiki. Jednak narzędzia takie jak ChatGPT czy CursorAI potrafią wyręczać nas w wielu żmudnych zadaniach, dzięki czemu programiści mogą się skupić na trudniejszych problemach.
3. Zbyt ambitny pomysł na start
Pierwszy SaaS, nad którym pracowałem, okazał się znacznie bardziej rozbudowany, niż przewidywałem. Przez to rozwój ciągnął się w nieskończoność. Jednocześnie zauważyłem, że na rynku już pojawiły się podobne projekty z dużo lepszym UX-em, a Pieter Levels, znany w środowisku twórców SaaS i indie hackerów, potrafi wręcz „wyrzucać” z siebie nowe produkty co kilka tygodni. To zmotywowało mnie do zmiany podejścia: chcę robić coś prostszego i szybszego do wdrożenia.
Ale to nie oznacza że kończę z próbą stworzenia SAAS, mam już pomysł na coś prostrzego z czego będę pośrednio korzystał. A teraz z Agentem AI wyjdzie to o wiele szybciej.